Obraz „Zapłodnienie Ziemi” z serii „Kiedy nadchodzi wiosna przyroda budzi się do życia” na wystawie „Koń a sprawa polska” w Cliché Gallery w Warszawie ( 13 II – 28 III 2026).
Kuratorka: Karolina Kliszewska
Na obrazie „Zapłodnienie ziemi” penis wpisany jest w pejzaż w symbolicznym akcie zapłodnienia. Scena obserwowana jest z perspektywy kobiety. Obraz jest wyrazem fascynacji cyklami natury. Pokazuje, że człowiek jest integralną częścią przyrody, a jego — szerzej: ziemska — seksualność wpisana jest w naturalny cykl narodzin-śmierci -ponownych narodzin. I właśnie to jest piękne!
Natomiast czytając tekst kuratorski Karoliny Kliszewskiej, obraz pojawił się w moich myślach w kontekście losu konia w przestrzeni języka polskiego.
To ciekawe, że patriarchalne społeczeństwo, które historycznie wykorzystywało i eksploatowało konia (i dalej to robi) na wszelkie możliwe sposoby, jednocześnie przypisywało mu cechy utożsamiane z męskością — siłę, wytrzymałość, moc, potencję. W ten sposób koń zaistniał w języku potocznym jako metafora męskości. W slangu „koń” bywa używany jako określenie męskich narządów płciowych — właśnie ze względu na te skojarzenia z siłą i potencją.
Potoczne określenie „walić konia”, jest obrazowym przedstawieniem męskiej masturbacji. Koń reprezentuje tu penisa, a zarazem mężczyznę w jego sile i potencjale.
„Zapłodnienie ziemi”, akryl na płótnie, 200×120 cm (2x100x120 cm), 2021











